Trudny rynek sztuki

Zakupy na rynku sztuki nie są transakcjami prostymi. Czę­sto towarzyszą im wielomiesięczne, a czasem wieloletnie negocjacje. W grę mogą wchodzić wymiany korzyści albo inne zależności. Warto oczywiście poza prostym „podoba mi się” albo „nie podoba” zdecydować, co kupujemy i za ile, ale jeszcze ważniejsze są refleks i elastyczność, oko i wiedza.

Jeśli jesteśmy na początku drogi, byłoby oczywiście lepiej, gdyby­śmy kupowali ze sprawdzonego źródła. Takiego, co nie tylko ma dużo obiektów, ale również gra fair. Ja na przykład nie lubię kupować od handlarzy, którzy na potrzeby własnej promo­cji kradną zdjęcia i publikują je na swoich stronach czy profi­lach. Zdarza się, że pokazują obiekty, których nie mają, po to tylko, żeby na czyjejś pracy budować swój wizerunek. Taka niby-edukacja za kradzione w gruncie rzeczy pieniądze. Jeśli ktoś pożyczył sobie zdjęcie i nie podał, ani skąd je wziął, ani kto jest jego autorem, to mogę podejrzewać, że wobec mnie też może się okazać nie całkiem uczciwy… Ot, taka zasada ograni­czonego zaufania.

Be Sociable, Share!

ADD YOUR COMMENT